home      PGL PGL Lasy
Państwowe
  blog edukatora          blog leśniczego          skrzydlate myśli     

autor Jarek   data 2012-05-20

Żywica z naszych borów

Wędrując po sosnowych borach, z wielką przyjemnością wdychamy orzeźwiający, balsamiczny zapach olejków eterycznych unoszący się w powietrzu. Ten specyficzny zapach wydziela igliwie oraz żywica, wypływająca słonecznymi kroplami z drzew iglastych: 

 Czasami, choć już coraz rzadziej podczas wędrówki napotykamy sosny, które na dolnej części pnia, pozbawionej kory, mają nacięcia ułożone w jodełkę i przedzielone pionowym rowkiem:

 

 To ślady po żywicowaniu, już nieco zapomnianym, ale niesłychanie ważnym fragmencie historii leśnictwa. W 1994 roku zaprzestano w naszych lasach gospodarczego żywicowania sosny. Niektóre spały żywiczarskie na starych sosnach prawie zdążyły zarosnąć: 

 Złoto polskich borów zastąpiono żywicą z Ukrainy, Brazylii i głównie z Chin. Warto wiedzieć, że byliśmy żywiczną potęgą w latach 60 i na początku lat 70 XX wieku, wtedy w Lasach Państwowych pozyskiwano rocznie około 22 tysięcy ton sosnowej żywicy. Przy żywicowaniu zatrudnionych było wówczas ponad 10 tysięcy robotników- żywiczarzy, a dziś w całych LP pracuje niespełna 25 tysięcy osób. Może warto sobie przypomnieć jak pozyskiwano żywicę sosnową- lepką, lekko żółtawą ciecz o przyjemnym, balsamicznym zapachu, powstającą w przewodach żywicznych znajdujących się w drewnie? Po komentarzach i korespondencji widać, że ten temat interesuje Was, miłych czytelników blogu leśniczego.

 Pamiętam jeszcze dokładnie jak to było i chętnie powspominam sobie w niedzielne popołudnie. Liczyłem spały, ważyłem beczki i pamiętam żywiczarzy. Leśniczy dokonywał wtedy bardzo ważnego dla lasu wyznaczania poszczególnych drzew do żywicowania i planowania ilości spał. Spałą żywiczarską nazywamy odziomkową okorowaną część pnia, na której robi się ukośne nacięcia zwane żłobkami i pionowy rowek ściekowy, którym spływa żywica. Pozostała nienaruszona i nieokorowana część pnia to pas życiowy gwarantujący utrzymanie procesów życiowych i normalne funkcjonowanie żywicowanego drzewa. Leśniczy mierzył pierśnice (średnice drzew na wysokości piersi) i w zależności od grubości drzewa ukośną kreską na korze wykonywaną znacznikiem (ryszpakiem) planował ilość spał do założenia. Zwykle była to jedna lub dwie spały, ale w przypadku drzew powyżej 56 cm leśnik znaczył nawet cztery kreski. Drzewa wyłączone z żywicowania- z cennymi sortymentami, chore, obumierające i silnie uszkodzone zaznaczał krzyżem.

Dobrze wykonana spała miała charakterystyczną czerwono żółtą barwę i cieniutką, elastycznie uginającą się pod naciskiem kciuka korę bez skaleczeń i zabieleń. Korowina musiała być maksymalnie cienka, ale bez skaleczeń, bo zbyt gruba warstwa kory praktycznie uniemożliwia prawidłowe nacięcie żłobków. Po założeniu spały nacinało się rowek ściekowy i robiło pierwszą parę nacięć. Trzeba to było zrobić przed ruszeniem soków w drzewach, najlepiej przy niskiej temperaturze, bo wtedy rowek miał gładkie ścianki umożliwiające swobodny spływ żywicy do kubka. Rowek i nacięcia wyznaczało się przy pomocy specjalnego szablonu i znacznika, bo rowek szeroki na 8 mm i głęboki na 6 mm musiał dokładnie dzielić spałę na pół, a nacięcia winny być wykonane dokładnie pod kątem 45 stopni. Tak równiutko „pożeberkowane” nacięciami sosny możemy podziwiać do dziś:

 Później specjalnym dłutem wykonywało się nacięcie na blaszkę ściekową, po której żywica spływała do kubka. W późniejszych latach zrezygnowano z blaszek, których rolę pełnił wiór drewna powstały po nacięciu dłutem, a zamiast ceramicznych, szklanych lub metalowych zbiorników zaczęto stosować lekkie, plastikowe kubki, a na końcu także foliowe worki. Czasami jeszcze gdzieś w lesie zobaczycie zapomniane kubki: 

 Właściwe żywicowanie, czyli nacinanie żłobków i wybieranie balsamicznego złota zaczynało się na przełomie kwietnia i maja, kiedy temperatura dobowa zbliżała się do 10 stopni. W przyrodzie zbiega się to z pękaniem pączków brzóz i początkiem rozwoju liści. Spały nacinano zwykle 1-2 razy w tygodniu, w godzinach popołudniowych, choć niektórzy preferowali poranki, a spływającą do kubków żywicę wybierano, wyskrobując ją specjalną łyżką do wiadra, a z wiadra do beczek. Nacinanie spał i całe żywicowanie to swoiste misterium, bo każdy żywiczarz miał swoje sposoby, „czary” i tajemnice. W 2004 roku w Pszczewie z inicjatywy leśników Nadleśnictwa Trzciel powstała rzeźba, autorstwa Tadeusza Bardelasa upamiętniająca tę zapomnianą profesję:

 Z jednej spały klasycznego żywicowania rocznie uzyskiwano około 1,5 kg, a zakładając, że przeciętnie na drzewo przypadały 2 spały, z jednej sosny uzyskiwano rocznie 3 kg pachnącego surowca. Próbowano rozmaitych sposobów na zwiększenie wydajności i stosowano także tzw. chemiczne żywicowanie, polegające na podrażnianiu chemicznym środkiem drażniącym naciętego drzewa. Stosowano ekstrakty drożdżowe, drożdże paszowe, a nawet używano soku brzozowego do sporządzania roztworu drożdży oraz jako stymulatora w postaci czystej. Dziś narzędzia do żywicowania można oglądać już tylko w muzeach lub izbach edukacyjnych nadleśnictw, tutaj ekspozycja z Międzychodu:

 Z nostalgią wracam do  czasów  żywiczarzy, których z sympatią wspominam, tak jak okres w naszych lasach, gdy polska żywica wiele znaczyła. Bo z żywicy sosnowej powstał przecież bursztyn, jak twierdził już na początku naszej ery Pliniusz Starszy i „Bursztynowy Szlak”, któremu tyle zawdzięczamy i słynna „Bursztynowa Komnata”… Warto pamiętać, że żywica jest także składnikiem kadzidła, stosowanego już przez starożytnych Egipcjan i w obrządku kościoła katolickiego, a okadzanie jest wyrazem hołdu dla czegoś wielkiego oraz symbolem oczyszczania i ożywiania. Dziś dawne spały też są wykorzystywane przez sprytne ptaki:

 Spoglądając na złotą kropelkę żywicy na może ostatniej, sosnowej spale, oczyszczając utrudzony umysł poprzez balsamiczny zapach boru należy pamiętać o sile tradycji polskiego żywicowania. To taka leśna profesja z łezką, złotą łezką.

 Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

Komentarze (1)

albertogalka 23.05.2012 14:53:13
Z żywic robiono kiedyś gumę do żucia. Niestety ta z sosny jest strasznie gorzka :)

Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię
Twój komentarz
Wpisz kod z obrazka   
Zdjęcie CAPTCHA Odśwież obrazek

LOGIN

 

Kategorie

Zasady (27)
Leśnictwo (100)
Drzewa (38)
Zwierzęta (109)
Leśniczówka (157)
Technika (22)

Archiwum

2007 (44)
2008 (101)
2009 (92)
2010 (84)
2011 (101)
2012 (103)
styczeń (9)
luty (8)
marzec (8)
kwiecień (9)
maj (9)
czerwiec (8)
lipiec (8)
sierpień (8)
wrzesień (9)
październik (9)
listopad (8)
grudzień (10)
2013 (100)
2014 (78)
2015 (63)
2016 (60)
2017 (52)
Kanał RSS - nowy

 
 
Serwisy internetowe Lasów Państwowych wykorzystują pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.
Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Akceptuję politykę prywatności
zamknij